MORWA BIAŁA I CZARNA

Morwa biała (Morus alba, ang. White Mulberry) lub czarna (Morus nigra, ang. Black Mulberry) są drzewiastymi gatun­kami z rodziny Morwowatych (Moraceae), pochodzącymi prawdopodobnie z centralnej Azji. Znane w Indiach i Chi­nach od wieków. Już w starożytności drzewo morwowe było uprawiane również w obszarze śródziemnomorskim, przede wszystkim we Włoszech, gdzie dziś jeszcze spotyka się je dość często. Udaje się także w Europie Środkowej, ale tylko na obszarach z łagodną zimą.

Zanim w krajach Europy Zachodniej i Środkowej czy w innych o zimniejszym klimacie upowszechniło się zaopat­rzenie w owoce południowe przez okrągły rok, morwy zarówno czarne, jak i białe były bardzo cenione, gdyż dostarczały owoców niezwyczajnych, egzotycznych, a tym samym bardzo pożądanych. Sadzone były więc najczęściej w parkach dworskich i innych okalających reprezentacyjne siedziby. Również dzisiaj mogą być wręcz uważane za charakterystyczne drzewa dworków i rezydencji wiejskich czy plebanii lub klasztorów (najpiękniejszy okaz ponad- dwustuletniej morwy znajduje się na terenie klasztornym w Roscoff w Bretanii).

Morwa czarna jest drzewem liściastym, z niską, często bardzo szeroką i rozłożystą koroną na krótkim pniu. Wy­sokość wynosi przeważnie tylko 8-12 m, co przy rozłożystej koronie sprawia, że drzewo jest znacznie szersze niż wyższe. Pień ma często pogięty i skręcony lub nieco krzywo rosnący. Po odcięciu młode pędy wydzielają mleczny sok.

Liście są szeroko owalne i sercowate, na brzegu karbowanopiłkowane lub nieco wrębne, na wierzchu szorstkie, owłosione, barwy intensywnie zielonej, od spodu jasnozie­lone, miękkie i puszyste. Charakterystyczna jest różnopostaciowość liści, to znaczy, że na gałęziach tej samej koro­ny drzewa morwowego można znaleźć listki niepodzielone i szeroko jajowate lub klapowane z trzema lub siedmioma klapami, o nasadzie sercowatej lub zaokrąglonej.

Kwiatki morwy pojawiają się w maju. Są niepozorne, białawe lub białoróżowe, zebrane w zwisające kłoski.

Owoce morwy, dojrzewające w lipcu i sierpniu, to małe niełupki w postaci tak zwanych ?pesteczek” obrośniętych mięsistymi okrywami okwiatu, przez co tworzy się owoc złożony (w botanice określany jako owoc pozorny, gdyż rozwija się z okryw kwiatowych, a nie ze ścian zalążni słupka kwiatu).

Złożone owoce morwy podobne są do maliny czy jeżyny (identycznie zbudowanych), tylko przeważnie są mniejsze oraz mają bardziej wydłużony kształt i różne zabarwienie. Owoce morwy białej najczęściej są koloru białego lub różo­wego, rzadziej koloru czerwonego czy ciemnofioletowego. Owoce morwy czarnej są ciemno zabarwione, nieomal czarne.

Owoce morwy najlepsze są na krótko przed opadnięciem z drzewa, gdyż prawie do momentu dojrzałości mają nieco ostry, kwaskowaty smak.

Spożywa się je przede wszystkim na surowo, albowiem są bardzo słodkie, soczyste i smaczne. Poza tym wytwarza się z nich różne przetwory, jak soki, syropy, dżemy, galaretki, nadzienia cukierków i inne. Czasami się je kandyzuje lub suszy i mogą wtedy zastępować rodzynki w różnorodnych wypiekach cukierniczych (świetnie nadają się do keksów).

Owoce morwy uważane są przede wszystkim za przy­smak dzieci, które bardzo lubią słodkie owoce. Dorośli nie są aż takimi admiratorami owoców morwy i uważają je za zbyt mdłe i mało wyraziste w smaku.

Owoce morwy czarnej są bardziej kwaskowate i aroma­tyczne, lecz drobniejsze, i ich miąższ jest bardziej suchy, natomiast morwa biała dostarcza owoców bardzo soczys­tych i dużych, ale też i bardzo słodkich.

W dojrzałych owocach morwy występuje 9-18% (czasa­mi do 25%) cukrów, około 1,5% azotowych połączeń (głównie białka), od 1,4 do 4% kwasów organicznych (przede wszystkim kwasu cytrynowego) oraz sporo soli mineralnych, głównie żelaza. Obecność dużej ilości łatwo przyswajalnego żelaza sprawia, że owoce morwy są w niektórych krajach uważane za bardzo dobry lek przeciwanemiczny dla wątłych, często chorujących dzieci.

Najlepsze walory owocu deserowego ma morwa biała, natomiast owoce morwy czarnej lepiej nadają się do suszenia i kandyzowania.

Z innych składników morwy ? w nasionach (?pesteczkach”) znajduje się od 23 do 33% oleju tłustego, bogatego w nienasycone kwasy tłuszczowe, cenne dla naszego zdro­wia. Poza tym we wszystkich częściach rośliny występują garbniki, których w drewnie jest aż 17-35% (są wykorzys­tywane do garbowania skór, a w lecznictwie jako środki przeciwbiegunkowe).

W liściach morwy stwierdzono obecność do 3% kauczu­ku, ponadto kwasów organicznych (cytrynowego, jabłko­wego, szczawiowego, winowego), witamin (prowitaminy A) oraz niewielką ilość olejku eterycznego, zbliżonego aroma­tem do olejku z liści herbacianych. Poza tym w liściach, a także i w drewnie morwy charakterystyczna jest duża za­wartość żółtych barwników flawonoidowych (moryny), in­tensywnie barwiących tkaniny (jedwab, wełnę) na żółto lub pomarańczowo.

W chińskiej i tybetańskiej tradycyjnej medycynie wysoko oceniane są właściwości lecznicze morwy. Morwa biała, w tybetańskim lecznictwie nazywana ?darshing”, używana jest przy stanach zapalnych tkanki kostnej i okołostawowej oraz w chorobach kobiecych (stosuje się drewno i owoce). W chińskiej medycynie korę z korzeni morwy przyjmuje się przy nadciśnieniu, a korę z pnia ? w chorobach serca, astmie oskrzelowej i bronchicie oraz jako środek moczopęd­ny. Liście są środkiem przeciwzapalnym, zawierającym pewne związki o aktywności hormonów wzrostowych. W Chi­nach tradycyjnie poi się herbatką z liści morwowych dzieci wątłe, słabo rosnące, którym zbyt długo nie wyrastają stałe zęby. Z owoców natomiast wytwarza się syrop polecany w chorobach żołądkowych, zaparciach i kolkach.

Morwa to drzewo o wielostronnym zastosowaniu. Drew­no morwy złotawożółte z brunatną twardzielą, dość twarde o wysokiej wartości mechanicznej, dobrze się wytacza i po­leruje, toteż służy do wyrobu galanterii drzewnej, instrumen­tów muzycznych i mebli (zwłaszcza niewielkich mebelków artystycznie wykonanych i zdobionych, jak komódki, sekretarzyki itp.). Gałązki morwy gibkie i twarde, odporne na złamanie, stanowią najlepsze podpórki dla krzewu winoro­śli. Z młodych jednorocznych gałązek można wyplatać, jak z wikliny, kosze i inne przedmioty. Z gałązek można też otrzymać włókna bardzo mocne, odporne na zerwanie, z których niekiedy tka się grube tkaniny o dużej trwałości.

Drewno morwowe dostarcza też dobrego surowca dla przemysłu celulozowo-papierniczego, a z kory morwowej Chińczycy już w IX wieku zaczęli wytwarzać pierwsze na świecie papierowe pieniądze ? banknoty. Przepis na ich wy­twarzanie przywiózł do Europy sławny podróżnik wenecki Marco Polo (XIII wiek). Radził on, aby brać korę z drzew morwy i nasyciwszy klejem, zlepiać kilka kawałków, po czym rozgniatać i wałkować, aż powstaną arkusze podobne do papieru, niezwykle mocne, lecz całkiem czarne. Można je odbarwiać lub nie i tylko wykrawać z nich różnorodne kawałki, mniejsze lub większe, kwadratowe czy prostokątne i nadawać im umowną wartość.

Owoce morwy lubią też pszczoły i wysysają z nich sok, który później przetwarzają na świetny miód. Pszczołom morwa dostarcza również bardzo dużo pyłku zużytego do tworzenia piegży (cenionego surowca w kosmetyce i nie­których lekach, zwłaszcza geriatrycznych).

Największe jednak znaczenie drzewa morwowego tkwi w czym innym, a mianowicie liście tej rośliny (głównie morwy białej) są niezastąpionym pokarmem dla gąsienic motyla jedwabnika. Gąsienice te, zajadając liście morwy, snują nici oprzędu, którym otaczają się przed przepo­czwarzeniem (powstaje w ten sposób kokon). Z nitek motylego oprzędu ludzie nauczyli się wytwarzać piękną tkaninę ? połyskliwą, lekką i zwiewną ? jednym słowem jedwab naturalny. Umiejętność tę posiedli Chińczycy blisko trzy tysiące lat przed narodzeniem Chrystusa, podobno za przyczyną pięknej strojnisi ? cesarzowej Silingszi, żony cesarza Hoangti, żyjącego 46 wieków temu. Cesarzowa, przechadzając się po ogrodzie, w którym rosły drzewa morwowe, zauważyła na nich srebrzyste kulki, utkane z cieniutkich niteczek, i zapragnęła mieć z nich szal, jakiego nie ma żadna kobieta. Poddani cesarza spełnili ten kaprys i pierwszy kupon jedwabiu został utkany, budząc powszech­ny zachwyt. Tajemnica tkania jedwabiu, jak również hodo­wania jedwabników, była ściśle strzeżona w Chinach przez wiele stuleci. Jednak żadnej tajemnicy nie da się ukryć na zawsze, toteż w V wieku po narodzeniu Chrystusa drzewa morwowe uprawiane były już w Japonii, a ich liście wykorzystywane, oczywiście, do hodowania jedwabników. W VI wieku naszej ery także cesarz bizantyński Justynian podstępem podobno zdobył nasiona morwy i przepis na produkcję jedwabiu. A później kupcy bizantyńscy i perscy, rozwożąc jedwab również po wybrzeżach Morza Śródziem­nego, przenieśli tajemnicę jedwabiu do Europy. Co prawda, jedwab znany był w Europie, głównie we Włoszech, od czasów starożytnego Rzymu, ale kupowany był od kupców zamorskich. Uważano go jednak za materię rozpustną i istniał nawet zakaz wydany przez senat rzymski, zakazujący używania szat jedwabnych przez mężczyzn, gdyż delikatność tkaniny działać na nich miała zniewieściająco i rozleniwiająco, osłabiając przy tym ich zapały miłosne. Niemniej później

 

Włosi, kierując się raczej praktycyzmem niż erotyzmem, wybili się na czoło w jedwabnictwie, a tuż za nimi umiejscowiła się Francja (największy ośrodek przemysłu jedwabniczego we Francji stanowił od XVI wieku ? Lyon).

W Polsce uprawa morwy i początki jedwabnictwa przy­padają dopiero na przełom XVIII i XIX wieku, chociaż dużo wcześniej sprowadzaliśmy z zagranicy połyskliwe atłasy i mory z naturalnego jedwabiu. Jednak prawdziwy rozwój jedwabnictwa i uprawy morwy rozpoczął się u nas po roku 1918, czyli po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. W 1924 r. powstała w Milanówku pod Warszawą Centralna Doświadczalna Stacja Jedwabnictwa, która drogą propa­gandy i szkolenia zachęcała ludzi do uprawy morwy, a na­stępnie przygotowywała miejsca skupu jedwabnych koko­nów. Zakładano więc plantacje morwy wszędzie tam, gdzie tylko było to możliwe, szczególnie wokół szkół wiejskich. Dzieci szkolne zbierały liście morwy i karmiły nimi gąsienice jedwabnika (ułożone na drucianych siatkach umiejscowio­nych ?gdzieś w kącie”, w mniej wykorzystanych miejscach w budynkach szkolnych), przy czym na lekcjach przyrody praktycznie zapoznawały się z rozwojem jedwabnika. Na­stępnie zbierały dojrzałe kokony i oddawały do miejsc sku­pu. Pieniądze zarobione w ten sposób były przeznaczone na różne szkolne i uczniowskie wydatki, w tym na wyjazdy na obozy letnie i wycieczki. A przemysł jedwabniczy, którego ośrodkiem i symbolem był Milanówek, rozwijał się prężnie w naszym kraju, przynosząc niezły dochód.

Dzisiaj, w dobie inicjatyw gospodarczych, może warto wrócić do tego pomysłu, gdyż i obecnie jedwab naturalny zajmuje wysoką pozycję wśród tkanin. Fachowców od jed­wabiu pewnie się znajdzie w kraju o dużych tradycjach w tym zakresie, a i morwa rośnie u nas bardzo dobrze, szybko dostarczając mnóstwa liści (morwa biała ma ich więcej niż czarna), których ciągłe zrywanie wcale nie osłabia drzewa.

Morwę można uprawiać na żyznych glebach, w miej­scach osłoniętych od wiatru i dobrze nasłonecznionych. Mogą to być pojedyncze drzewa lub plantacje czy sadzone szpalerowo żywopłoty. Morwa świetnie nadaje się na gęste żywopłoty i mogą być one prowadzone wokół szkół czy poszczególnych zabudowań gospodarskich. Będą przy tym dostarczać liści, które są głównym pokarmem gąsienic jedwabnika.

W Ameryce Południowej uprawia się morwę czerwoną (Morus rubra), dostarczającą dużych i bardzo smacznych owoców. Smak morwy czerwonej jest pośredni między smakiem owoców morwy czarnej i białej, a poza tym obfituje ona w barwniki antocyjanowe o właściwościach leczniczych (przeciwmiażdżycowych).

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.